Rico przedstawia: Borys. Czyli o tym, jak do naszego domu wprowadził się ktoś naprawdę wyjątkowy
Zaczynamy nową serię.
Taką trochę inną niż wszystkie.
Bo są historie, które trudno opowiedzieć zwyczajnie. Są też takie Psy, o których nie da się napisać jednego posta i uznać, że to wystarczy. Borys jest właśnie jednym z nich. To Psiak, który przeszedł naprawdę dużo – skrajne zaniedbanie, ból, głód, chorobę i obojętność człowieka. Dziś jest już bezpieczny, pod opieką Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt GRUPA RATUJ, ale jego droga wciąż trwa.
A że teraz Borys zamieszkał w domu tymczasowym jednej z naszych wolontariuszek, w którym już od dawna rządzi pewien jegomość… to uznaliśmy, że najlepiej będzie oddać głos właśnie jemu.
Tak, dobrze myślicie.
Będzie opowiadał Rico.
A Rico, jak to Rico, ma swoje zdanie, swoje zasady i bardzo konkretną opinię na temat nowych lokatorów.
No to zaczynamy.

Dzień trzeci. Rico nadaje
Mija trzeci dzień, odkąd wprowadził się do nas ten drugi pies.
Borys.
Rodzice przedstawili mi go już kilka tygodni temu i od razu wiedziałem, że to równy gość. Nie jakaś tam pierwsza lepsza ciapa, tylko ktoś z charakterem. Od początku było widać, że życie go nie oszczędzało, ale też że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Wiecie, co mnie w nim ujęło?
Że nie bał się mnie przesunąć.
A to się, proszę Państwa, nie zdarza.
Naprawdę.
Ja mam swoją pozycję. Swoją reputację. Swoją godność. I raczej nie spotykam się z tym, żeby ktoś wchodził do mojego świata i mówił: „Przesuń się, stary”. A on właśnie taki był. Bez czołobitności, bez paniki, bez melepetyzmu. I za to od razu dostał u mnie mały plus.
Bo powiedzmy sobie szczerze – nie mógłbym mieszkać z jakąś melepeta. Nawet we własnym domu.
Ale żeby nie było za słodko: nowy ma też swoje sprawy. I swoje nerwy.
Przy jedzeniu widać, że to dla niego bardzo trudny temat. Denerwuje się, spina, pilnuje miski, jakby ktoś miał mu za chwilę zabrać wszystko, co dostał. Więc daję mu wtedy spokój. Nie włażę, nie zaczepiam, nie cwaniakuję. Jedzenie najwyraźniej długo nie było dla niego czymś pewnym. A takie rzeczy siedzą w Psie głęboko.
Poza tym… no cóż.
Trochę mnie wkurza, jak przeszkadza mi, kiedy ćwiczę. Drapie pazurami w drzwi, kręci się, sapie, kombinuje. Tłumaczę mu przecież spokojnie: najpierw masa, potem rzeźba. A on ma tej masy jeszcze sporo do nadrobienia, więc naprawdę powinien mnie słuchać.

Ale najważniejsza sprawa jest inna.
Jak zaczął wyładowywać frustrację na mojej mamusi, to już powiedziałem sobie: o nie, kolego. Co to, to nie. Jedno to być pogubionym, choreńkim i po przejściach, a drugie to zapominać, gdzie są granice. Musiałem mu więc jasno pokazać, że tego nie będę tolerował.
Spokojnie – bez przemocy.
Po męsku.
Czytelnie.
Z przekazem.
I chyba zrozumiał.
Na razie obserwuję sytuację i pozostaję czujny. Dla bezpieczeństwa zajmuję też jego miejsce na każdym posłaniu w domu, żeby nie miał za łatwo. Młody musi się jeszcze sporo nauczyć o zasadach. A ja, jak wiadomo, jestem bardzo zaangażowanym specjalistą od wdrażania nowych domowników.
Ale powiem Wam coś jeszcze, tylko tak między nami.
Pod tą całą szorstkością, nerwami i zamieszaniem jest po prostu Pies, który bardzo długo nie miał normalnego życia. Taki, który dopiero uczy się, że może nie walczyć o wszystko. Że miska nie zniknie. Że człowiek nie zawsze oznacza problem. Że odpoczynek jest możliwy. Że można odpuścić.
I chyba właśnie dlatego tak mocno mu kibicuję.
Bo Borys to nie jest „trudny przypadek”.
To jest po prostu ktoś, kto został przez życie potwornie skrzywdzony.
Ma cukrzycę. Ma za sobą zaniedbanie, ból, głód i chorobę. Nadal wymaga leczenia, diagnostyki, specjalistycznej karmy, kontroli i ogromu codziennej troski. Ale mimo tego wszystkiego wciąż jest tutaj. Wciąż próbuje. Wciąż się nie poddał.
A to, moim zdaniem, zasługuje na szacunek.
Ja tam będę go jeszcze pilnował.
I trochę ustawiał.
No dobra, może nawet regularnie.
Ale już wiem, że to nie jest byle kto.
To Borys.
I coś mi mówi, że jeszcze nie raz Was zaskoczy.
Wesprzyj Borysa
Borys nadal potrzebuje leczenia, specjalistycznej diety i stałej opieki. Jeśli chcecie pomóc nam zadbać o jego zdrowie i komfort, możecie wesprzeć jego zbiórkę:
Wesprzyj Borysa:
www.ratujemyzwierzaki.pl/boryschcezyc
📍 Szukasz psa do adopcji we Wrocławiu? A może chcesz pomóc Zwierzętom w potrzebie? Skontaktuj się z nami i dołącz do ekipy GRUPY RATUJ!