Strona główna Blog – Psie i Kocie Historie, Porady Borys nadaje: uczę się nowego życia

Borys nadaje: uczę się nowego życia

Przewidywany czas czytania: 4 minuty

Borys - potrzebujący pies oraz Rico

To już ponad dwa tygodnie, odkąd mieszkam w nowym domu tymczasowym.
Chociaż ciocia mówi, że to już nie taki „tymczasowy” dom, bo podobno jestem już po prostu swój.

I wiecie co? Coś w tym chyba jest.

Od początku polubiłem tych nowych ludzi, ale sama zmiana miejsca bardzo mnie stresowała. Wszystko było nowe: zapachy, dźwięki, rytm dnia, zasady. Do tego moje cukry szalały, ciągle chciało mi się siusiu, a ludzie czuwali nade mną dniami i nocami. Pilnowali, sprawdzali, głaskali, uspokajali. Byłem zmęczony, ale też pierwszy raz od dawna czułem, że naprawdę ktoś się o mnie martwi.

Z moim starszym, przybranym bratem poznaliśmy się już wcześniej. Na początku nie było mi łatwo zaakceptować jego obecność. Potrzebowałem przestrzeni i spokoju, a wiadomo – drugi Pies w domu to jednak drugi Pies w domu. Ale on nie narzucał mi się, nie wchodził z butami w moje sprawy, więc dość szybko zrozumiałem, że możemy się dogadać.

W sumie można powiedzieć, że trochę połączyła nas wspólna cecha: obaj nie jesteśmy typami, które marzą o tłumie Psów wokół siebie. I chyba właśnie dlatego umiemy się szanować.

Jego obecność bywa dla mnie czasem trudna, bo nadal uczę się dzielić przestrzeń i emocje. Ale z drugiej strony… daje mi też dużo otuchy. Kiedy słyszę coś niepokojącego za drzwiami albo za oknem, od razu się spinam. Szczekam, popłakuję, nie mogę się uspokoić. Wtedy ciocia albo wujek głaszczą mnie i mówią, że wszystko jest dobrze. I choć bardzo się staram im wierzyć, tak naprawdę uspokajam się dopiero wtedy, kiedy czuję, że mój psi brat też jest spokojny. To mi mówi więcej niż tysiąc słów.

Borys rozważa o swojej nowej sytuacji.

Powoli ogarniam też nowy plan dnia. Poznaję okolicę, uczę się tras, dźwięków i codzienności. Moi ludzie pomagają mi nawet przy schodach – dają mi wskazówki, żebym wiedział, gdzie postawić łapę. A ja? Ja jestem wtedy naprawdę dumny z siebie. Szczególnie kiedy uda nam się zgrać i trafiam na stopnie od razu, bez pudła. Niby mała rzecz, a dla mnie to wielka sprawa.

Pewnie zastanawiacie się też, jak znoszę te wszystkie medyczne historie.
Cóż… nie mogę powiedzieć, że polubiłem zastrzyki albo kroplówki. No bez przesady. Ale też nie jestem z tych, co długo się obrażają. Chyba mam po prostu dość pogodne usposobienie. Wolę skupić się na tym, że potem dostaję dodatkowe czułości, smakołyki i uwagę tylko dla siebie.

A poza tym mam kontrolę sytuacji.
Starszy brat dogląda, czy wszystko jest zrobione jak należy i czy oddają mnie w stanie kompletnym.

Więc tak sobie żyję.
Powoli.
Spokojniej.
Coraz bardziej po swojemu.

I chyba pierwszy raz od bardzo dawna naprawdę uczę się, że życie nie musi boleć bez przerwy.

Wesprzyj Borysa

Borys nadal potrzebuje leczenia, specjalistycznej diety i stałej opieki. Jeśli chcecie pomóc nam zadbać o jego zdrowie i komfort, możecie wesprzeć jego zbiórkę:

Wesprzyj Borysa:
www.ratujemyzwierzaki.pl/boryschcezyc

📍 Szukasz psa do adopcji we Wrocławiu? A może chcesz pomóc Zwierzętom w potrzebie? Skontaktuj się z nami i dołącz do ekipy GRUPY RATUJ!

Podziel się ze znajomymi